Czarnowłosa dziewczyna przeciągnęła
się leniwie pod kołdrą. Budzik głośno oznajmiał, że nastał
koniec jej błogiej drzemki. Zegar wskazywał szesnastą. Jako, że
położyła się spać o dwunastej był to całkiem niezły wynik.
Zwłaszcza, że wprowadziła się tutaj o piątej nad ranem. Można
powiedzieć, że to całkiem dziwna pora ale dla siedemnastolatki
było to całkiem normalne. Namida żyła tak już od dwóch lat.
Nieustannie przeprowadzając się z miejsca na miejsce. Nieustannie
uciekając. Nie, ona nie popełniła żadnego przestępstwa. Nie była
też notowana, ani podejrzewana o nic. Po prostu istniały pewne
jednostki, które chciały ja dopaść. Dopaść i zmusić, by
zaczęła myśleć i zachowywać się tak jak oni tego pragną.
- Chyba pora zacząć się rozpakowywać
- westchnęła patrząc na piętrzące się pudła z jej dobytkiem.
Wstała. Poszła do Łaźniki. Wzięła
szybki prysznic. Ubrała się i zaczęła przygotowywać sobie
śniadanie. Kiedy zdjęła skwierczący omlet z patelni coś
miękkiego otarło się o jej nogi.
- O tobie też nie zapomniałam -
uśmiechnęła się do swojej kotki Lilith stawiając na podłodze
miseczkę pełną ciepłego mleczka.
Kiedy już skończyła ustawiać
książki na półce, ścierać kurze i wypakowywać z pudeł
najpotrzebniejsze przedmioty opadła na łóżko z głośnym
westchnieniem. Zastanawiała się ile czasu będzie mogła tu zostać.
Wprawdzie zapisała się już na cały semestr szkolny ale wątpiła
by tak długi pobyt był dla niej bezpieczny. Każdy kogo będzie mijać na ulicy może okazać się jednym ze szpiegów próbujących ją odnaleźć. Jedyną dla niej dobrą
opcją na ten czas byłoby jakieś głośniejsze wydarzenie, które
zwróci uwagę całego świata i przy okazji „Ich”. Jednak szansa na to była praktycznie równa zeru. Nadawano
właśnie komunikat o przestępcy, który zabarykadował się w
przedszkolu z grupą zakładników. Kiedy pokazali zdjęcie sprawcy
całego zamieszania poczuła niewielkie rozczarowanie. Dzięki swemu
niecodziennemu wzrokowi widziała dokładnie pewną rzecz, której
zwykli odbiorcy fotografii nie byliby w stanie dostrzec. Miał przed
sobą jeszcze długie lata życia. Nawet jeśli go złapią co
najwyżej posiedzi sobie jakiś czas w cali, a kto wie możliwe, że
uda mu się jakoś postawić na swoim i zwiać z łupem. Oczywiście
nie była zwolenniczką tezy, że każdego kryminalistę należy
rozstrzelać ale denerwował ją fakt, że rząd nie robi zbyt wiele
by powstrzymywać zawczasu takich ludzi.
- Na pewno nie chcesz skorzystać z
mocy notatnika? - spytała blada, uskrzydlona postać za nią.
- Nie mam na razie konkretnego planu
użytkowania - odpowiedziała spokojnie - Po co miałabym zabijać
przypadkowe osoby, które mi się nie podobają.
- Ale niektórych naprawdę przydałoby
się usunąć, prawda - zielonkawe oczy istoty zabłysły złowrogo
by chwilę później przybrać czerwoną barwę.
Namida westchnęła i przeniosła
spojrzenie z powrotem na telewizor. Jej serce na moment zamarło, gdy
spiker ogłosił śmierć porywacza. Trwało to jednak tylko moment. Po chwili jednak na jej twarz
wstąpił delikatny uśmiech.
- Chyba na ziemi pojawił się kolejny
z was - powiedziała do towarzyszącego jej Shinigami.
Parę godzin później szła w kierunku
księgarni. Musiała dokupić jeszcze trochę podręczników. Nawet
nie przepuszczała, że spotka tam tą osobę. Osobę obdarowaną
przez samą Śmierć. A jednak Light Yagami tam stał. Nie widziała
wprawdzie jego Death Note ale jego data życia też pozostawała
niewykrywalna. Zastanawiała się czy nie powinna do niego jakoś
zagadać. Nie dlatego by się zdradzić ale by raczej sprawdzić jaką
jest osobą. Taka broń w rękach osoby niepoczytalnej była bardziej
niebezpieczna niż wpuszczenie pięciolatka samego do centrali
sterowania bombami atomowymi. Nim jednak zdążyła cokolwiek
postanowić to sprawy potoczyły się w tępię błyskawicy. Młoda
kobieta idzie poboczem. Motocyklista i jego banda ją zaczepiają.
Kobieta ucieka. Jeden z wandali zaczyna ją gonić i wpadł wprost
pod nadjeżdżającą ciężarówkę. To nie był zwykły wypadek.
Oryginalna długość życia jaką jeszcze niedawno widziała
znacznie temu przeczyła. Odruchowo zasłoniła ręką usta, gdy
trochę krwi trysnęło na jej ubrania.
- Panienko nic ci nie jest - usłyszała
zatroskany głos zza sobą.
Dopiero wtedy do niej dotarło, że
ciało niedoszłego zboczeńca spadło tuż przed nią. Jego tors był
wygięty pod nienaturalnym kontem, a czaszka tak strzaskana że
wyraźnie było widać mózg.
- Tak nic mi nie jest - powiedziała
szybko otrząsając się z zamyślenie - Mam zostać by zeznać, że
to nie winna kierowcy ciężarówki? Nie mógł nic zrobić by
zapobiec tragedii - dodała gdy wokół wybuchła panika.
- Nie ma takiej potrzeby - odparł -
Też mam sklepik w tej dzielnicy i wiem, że każdy skrawek ulicy
widzą kamery.
Kiwnęła porozumiewawczo głową. W
sumie było jej to na rękę. Gdyby składała zeznania musiałaby
podać swoje dane osobowe takie jak imię i obecny adres, a tego
wolałaby unikać jeśli nie było to absolutnie konieczne.
- Najlepiej będzie jak panienka
pójdzie do domu - dodał zanim zdążyła powiedzieć słowo - jest
panienka strasznie blada.
- Proszę się nie martwić -
uśmiechnęła się - To moja naturalna cera.
Prawdą było to że miała cerę
zdecydowanie bledszą niż większość społeczeństwa przez co
rzeczywiście mogła sprawiać wrażenie chorej lecz w takich
przypadkach była wdzięczna, że może dzięki niej jak najszybciej
się ewakuować z danego miejsca. Nim odeszła spojrzała jeszcze raz
w stronę księgarni. Lighta Yagami już tam nie było.
Przystojny siedemnastolatek skulił się
pod kołdrą próbując jakoś zagłuszyć burzę myśli w jego
głowie. Był roztrzęsiony co biorąc pod uwagę okoliczności
nikogo by nie dziwiło. W końcu przyczynił się do śmierci dwóch
osób. Jednak to nie wyrzuty sumienia go męczyły. Chciał poczuć
choć cień winny ale po prostu nie mógł. W jego umyśle formowało
się tylko jedno określenie tej sytuacji. Zasłużyli na to! W
jednej chwili podjął najbardziej znaczącą decyzję w swoim życiu.
Zmieni świat za sprawą mocy, która wpadła w jego ręce. Za sprawą
Death Note.
4 Grudzień - 2017
Przez parę
kolejnych dni czołowi przestępcy o których informacje pojawiły
się w mediach ginęli na zawał. Fakt, że był weekend tylko mu w
tym ułatwiał. Niestety nastał poniedziałek trzeciego grudnia i
chcąc, nie chcąc musiał iść do szkoły. Po prawdzie wcale się
tam niczego nie uczył. Już od dziecka reprezentował znacznie
wyższy poziom niż większość jego rówieśników. Chodził tam
pod naciskiem próśb matki no i samego dyrektora, który nie chciał
zbyt łatwo zrezygnować z najlepszego ucznia kraju. Do klasy wszedł
jak zwykle ostatni. Od razu zauważył, że jego koledzy szepczą
między sobą coś z podekscytowani.
- Co jest? - spytał
od niechcenia podchodząc do dwóch kumpli - Tylko nie mówcie mi, że
wy też będziecie nawijać o tych ostatnich morderstwach.
- Spokojnie Light -
odpowiedział stojący najbliżej niego Hoshi - Nie będziemy cię
tym zamęczać. Jako syn policjanta pewnie masz wystarczający młyn
w domu. Nie wspominając o tym, że media cały czas tym grzeją i..
- Mamy nową osobę
klasie - dokończył za niego Paul.
- Nową? - ta
informacja faktycznie go zaciekawiła - Gdzie teraz jest?
Hoshi był niskim,
pulchnym chłopakiem, który na przestrzeni lat wyrobił sobie miano
klasowego wesołka. Natomiast Paul wysoki, dobrze zbudowany kapitan
szkolnej drużyny siatkówki był zwykle tym, który ogranicza jego
zapędy.
- Z wychowawcą.
Chyba muszą podpisać jeszcze kilka papierów - odparł Hoshi -
Człowiek nawet matury jeszcze nie napisał, a już mu pokazują na
czym polega dorosłe życie. Podpisz to. Podpisz tamto... Sam dobrze
to wiedz Light.
- Czemu akurat ja?
- Light unius znacząco brew.
- Bo chyba
zamierzasz zostać prezydentem, królem czy tam jakimś innym Bogiem
- odparł takim tonem jak byłoby to oczywiste.
-
Bogiem? - zaśmiał się Light - Nie słyszałem, że na Olimpie jest
ogłoszenie o staż. Zresztą nawet gdyby to w tym roku wycieczka dla
maturzystów jest zapowiedziana gdzie indziej.
Przez ostatnie
zdarzenia nawet się nad tym nie zastanawiał ale teraz gdy sięgał
wstecz pamięcią to był prawie pewien, że ten notes spadł z nieba
materializując się mniej więcej na wysokości jego klasy. Zupełnie
jakby zrzuciło go z nieba jakieś bóstwo. Absurdalna myśl, prawda.
Jednak do tej pory perspektywę istnienia takiego notesu też uznał
by za wymysł nie do końca inteligentnego dziecka.
- Psyt, Light
nauczyciel wraca - syknął Paul trącając go dyskretnie w ramię.
Kiedy ich profesor
zajął miejsce oczy wszystkich skupiły się na towarzyszącej mu
dziewczynie. Była stosunkowo wysoka, miała czarne włosy, zielone
oczy oraz szczupłą wysportowaną sylwetkę. Jednak tym co
najbardziej przyciągało uwagę była jej skóra. Miała tak bladą
cerę, że można by sądzić że jest poważnie chora. Light od razu
jednak odrzucił tą możliwość. By zapisać się do ich szkoły
chociażby na krótki czas trzeba było dostarczyć wyniki
konkretnych badań medycznych. Z pewnością nie przyjęli by kogoś
kto w każdej chwili mógłby skończyć w szpitalu. Może
dyskryminowało to część osób z możliwości kształcenia się
ale ich uczelnia chciała utrzymać swój poziom w jak najwyższych
standardach.
- Drodzy uczniowie
poznajcie waszą nową koleżankę Namidę Fumei – oznajmił
profesor – Będzie ona odtąd częścią naszej klasy, więc mam
nadzieję, że przyjmiecie ją dobrze.
- To trochę
bezsens – odezwał się jeden z chłopaków siedzących w pierwszej
ławce – przecież do matury zostało zaledwie parę miesięcy.
- Czy ja prosiłem
cię o komentarz, Satoshi – pouczył go wykładowca – Tak czy
inaczej wypadałoby by Namida miała tu opiekuna, który pokaże jej
szkołę, a może nawet i miasto – jego oczy przebiegły po klasie
ale nikogo nie zaskoczył wybór – Yagami może ty. Masz najlepsze
wyniki i taka drobnostka raczej nie zaszkodzi twojej edukacji.
- Oczywiście panie
profesorze. Chętnie podejmę się tego zadania – odparł szybko
Light.
Choć robiąc dobrą
minę do złej gry odsunął niczym dżentelmen krzesło, tak by nowa
uczennica mogła swobodnie zająć miejsce obok niego to w myślach
opracowywał już plan jak spędzić z nią jak najmniej czasu.
Ostatnio na przerwach miał zwyczaj pod pretekstem sprawdzania
notatek wpisywać kolejne nazwiska do Death Note'a. Nikogo to nie
dziwiło, a nauczyciele wychwalali jego ambicje. Jeśli miałby robić
to w czyimś bliskim towarzystwie istniało ryzyko, że ktoś zobaczy
co tak naprawdę robi. O ile same nazwiska mógł łatwo wytłumaczyć
osobistym śledzeniem zgonów to gdyby choć trąciła palcem jedną
z kartek zobaczyła by też Ryuka. Na nagłe pojawienie się
humanoida w szkole, którego nikt poza nimi by nie widział nie
potrafił wymyślić dobrej wymówki. Sam zaledwie wczoraj przeżył
niemały szok, gdy go ujrzał po raz pierwszy.
Przez swe
zamyślenie nad całą tą niespodziewaną sprawą nawet nie
zauważył, gdy minęła lekcja i rozległ się dzwonek
obwieszczający pierwsza przerwę. Jak zwykle nie śpieszył się ze
spakowaniem rzeczy. Lubił wychodzić na korytarz, gdy nikt już nie
tłoczył się przy drzwiach. Ku jego zaskoczeniu Namida również
nie ruszyła się z miejsca.
- Wszystko w
porządku? - uznał, że dobrze będzie jak zagada.
- Tak –
odpowiedziała spokojnie – Po prostu na ciebie czekam.
- Dlaczego? -
spytał automatycznie.
- Nauczyciel mówił,
że pokarzesz mi szkołę ale jeśli to problem to spytam o to kogoś
innego – odpowiedziała wstając.
Choć nie wyglądała
ani na urażoną, ani na zawiedzioną Light postanowił
interweniować. Musiał dbać o swoją renomę idealnego ucznia,
która częściowo kryła go przed podejrzeniami.
- Skąd. To żaden
problem – zaprzeczył szybko – Po prostu nie spodziewałem się
dziś czegoś takiego. Chcesz może zobaczyć rozkład klas? Myślę
że pan woźny nie będzie miał problemu z udostępnieniem kilku
kluczy.
- Nie mam nic
przeciwko – uśmiechnęła się dziewczyna.
Ledwie wyszli na
korytarz dołączyli do nich Hoshi i Paul. Jeśli Light miałby być
szczery to powiedziałby, że nawet lubi tą dwójkę. Może i nie
tak by nazwać ich najlepszymi przyjaciółmi ale ich towarzystwo w
przeciwieństwie do reszty klasy nie było ani uciążliwe, ani
irytujące. Często zamieniali kilka słów na przerwach, czy w
drodze powrotnej do domu. Nie byli natrętni i zwykle znikali gdy dał
im znać, że chce się uczyć. Teraz nawet w przeciwieństwie do
większości szkoły nie zasypywali go pytaniami czy policja wie coś
już na temat seryjnych zgonów zbrodniarzy. Pytania te były tak
nagminne, że po raz pierwszy zaczął żałować że ma ojca
policjanta. Lubił ich ale nie nazwałby tego przyjaźnią. Light
nigdy nie miał prawdziwego przyjaciela. Możliwe, że miało to
związek z jego ambicjami i poświęcaniu znaczącej części swego
wolnego czasu na naukę, a może po prostu dlatego, że dotąd nie
znalazł takiej osoby, której mógłby się bez oporu zwierzyć ze
wszystkiego.
- O widzę, że od
razu zacząłeś pełnić rolę opiekuna – zagadał Paul – Czuję
się zobowiązany ostrzec naszą nową koleżankę, że widok Light'a
z tobą może wzbudzić pewne kontrowersyjne plotki.
- Niby dlaczego? -
spytała z delikatnym uśmiechem Namida.
- Bo widzisz. On
nigdy nie miał dziewczyny. Jeśli będziesz z nim się pokazywać
ludzi mogą wziąć was za parę – wyjaśnił za kolegę Hoshi.
- Zdajesz sobie
sprawę, że ledwie się poznaliśmy – zauważył Light ale i on
musiał przyznać, że w słowach kolegi jest sporo racji. Już teraz
kilka par oczy z zaciekawieniem zerkało na nich. Niestety
przekleństwo najlepszego ucznia w Japonii polegało na tym, że był
bardzo rozpoznawalny szczególnie przez środowisko studentów.
- Ja tam nie
odpowiadam za plotki, które pewnie się zaraz pojawią. Mogę
jedynie chodzić z wami po szkole by zmniejszyć podejrzenia ale
wątpię w skuteczność tej taktyki – Paul wzruszył ramionami –
To gdzie zaczynamy oprowadzanie?
Ryuk musiał
stłumić śmiech, gdy unosił się niezauważenie za uczniami. Nie
miało to jednak związku z możliwymi plotkami na temat Lighta.
Przychodząc tu nawet nie przepuszczał, że spotka tu Shinigami,
który lata temu z nieznanych przyczyn opuścił ich świat. A jednak
dawno zaginiony kolega był teraz przy nim. Choć zżerała go
ciekawość by zapytać nie mógł nic powiedzieć w obecności
Lighta. No dobra. Tak naprawdę to nic nie stało na przeszkodzie
poza jego chęcią oglądnięcia jak najlepszego pokazu. Zastanawiał
się czy Namida wie, że Light ma notes. On sam nie był typem osoby,
która zdradza takie informacje ale nie mógł być pewien czy
również nawiedzający dziewczynę Shinigami podziela jego poglądy
na temat milczenia w takich sprawach.
Pokazywanie
rozkładu klas zakończyło się na równo przed dzwonkiem. Mieli
sporo szczęście, że właśnie stali przed salą historyczną i nie
musieli biec na drugi koniec szkoły by zdążyć na lekcje. Hoshi
musiał stłumić napad śmiechu nagłym kaszlem, gdy nauczyciel
pochwalił ich niezwykłą punktualność. Ku zaskoczeniu wszystkich
nauczyciel zamiast typowej lekcji zaczął im mówić o morderstwach
Kiry jak rzekomego sprawcę zgonów ochrzciły media. Light uniósł
rękę.
- Przepraszam jeśli
zabrzmię zbyt arogancko ale czy jest pan pewien, że chce poruszyć
ten temat? Jest to dość kontrowersyjna sprawa, a takie często mogą
mieć najmniej oczekiwane skutki. Nawet jeśli przyjmiemy, że to
zwykła rozmowa – zauważył, gdy pozwolono mu zabrać głos.
- Proszę się nie
martwić panie Yagami – odpowiedział spokojnie nauczyciel – To
istotna część tematu do którego przejdziemy. Mianowicie historii
prawa. Dotyczy to również ludzi, którzy na drodze różnych metod
próbowali stworzyć własne. A by omówienie tego było możliwe
musimy ocenić ich metody. Czy według was to co robi Kira jest
dobre, czy złe? Z jednej strony usuwa tylko przestępców, a
normalnych ludzi żyjących zgodnie z prawem zostawia w spokoju.
W klasie zawrzało.
Choć Light spodziewał się, że tak będzie i tak poczuł ukłucie
poirytowania, gdy wszyscy jak jeden mąż zaprzeczali uznając takie
poczynania za zło. Wszyscy oprócz nowej uczennicy. W sumie nie
widział w tym nic dziwnego. Jeśli przeprowadziła się z daleka to
musi być w szoku, że w Japonii ostatnio najczęściej dochodzi do
takich zdarzeń. Tym bardziej zdziwiły go jej słowa, gdy nauczyciel
zapytał ją o zdanie.
- Uważam, że to
bezsensowne działania – powiedziała – Niezależnie od tego czy
za tym stoi za tym jedna czy grupa osób. Nawet bez znaczenia jest to
czy jest to za sprawą znanych nam środków, czy czegoś stricte
paranormalnego. To co robi osoba lub grupa nazywana Kirą jest jak
zbieranie grzybów. One wciąż będą się pojawiać dopóki nie
usunie się grzybni. Myślę, że są to działania pod wpływem
impulsu nawet jeśli cele miał jak najbardziej słuszne.
Przestępstwa będą pojawiać się tak czy inaczej. Ludzie jeśli
chcą pozostać niewykryci potrafią się doskonale maskować. Ile to
już się o tym słyszało w mediach. Raz jest do ksiądz pedofil,
raz przykładny prezes banku, który mimo udziału w tylu akcjach
charytatywnych w domu maltretuje swoją żonę. Jeśli Kira chce
zbijać tylko przestępców to by kogoś zabił musi wiedzieć o jego
zbrodniach, gdzie słowo „wiedzieć” jest kluczowe.
Po tych słowach w
klasie zrobiło się cicho. Light zauważył jak Hoshi szczerzy do
niego zęby jakby chciał powiedzieć „Nawet ty na to nie
wpadłeś, co?”.
- Cóż to
dość oryginalna wypowiedź – zauważył nauczyciel – A ty
Light, co o tym sądzisz? - zwrócił się do swego najlepszego
ucznia.
- Ci którzy mnie
znają wiedzą, że zawsze brzydziła mnie przemoc – powiedział
spokojnie – Kiedy byłem dzieckiem marzyłem by w miesicie pojawił
się superbohater pokroju tych, których widujemy na filmach ale
teraz mamy Kirę. Czy to dobrze nie wiem. Sam jeszcze nie wyszedłem
z szoku, że takie rzeczy mogą być możliwe. Nadal oczywiście
istnieje szansa, że to wszystko jakaś zorganizowana akcja służb...
- celowo się zawiesił – Ja wychowywałem się w świetle
przekonania, że każda zbrodnia jest zła i chyba tak właśnie
musimy teraz postrzegać Kirę. Chyba bo sam nie jestem do końca
pewny tej odpowiedzi. Niby kara dotyka tylko złych ale czy wolno nam
przez to pozwalać na inne zło?
Choć Light nie
uważał tego co robił za chociażby najmniejszy przejaw zła,
wiedział też że musi zgrać się z przyjętą w społeczeństwie
doktryną. Wykrzykiwanie na głos tego co naprawdę sądzi mocno by
zaważyło na jego reputacji. Od dawna wiedział, że będzie w
przyszłości pracował nad czymś co wiązałoby się z
zmniejszeniem przestępstw i każdy wiedział, że studiować będzie
prawo. By osiągnąć swe cele musiał pozostać milczący nawet
jeśli na widok coraz to nowych zbrodni niezwykle go mdliło.
- Jak zwykle
doskonała odpowiedź – pochwalił go nauczyciel – Teraz zanim
przejdziemy do lekcji wybierzmy tych, którzy w tym tygodniu będą
odpowiadać za napisanie eseju połączonego z drobną prezentacją.
Light to twoja kolej. Kogo wybierzesz na partnera? I tak musisz kogoś
wybrać. Ostrzegam, że rozpoznam jeśli znów zrobisz wszystko sam.
Daj się wykazać też partnerowi.
- Dobrze panie
profesorze – zgodził się Light z pokorną miną – Może Namida
zgodzi się za mną pracować? - spytał.
- Z chęcią –
zgodziła się dziewczyna.
W sumie bardzo mu
to pasowało. Chciał bliżej poznać osobę, która bez cienia
zawahania wytknęła największy błąd jaki dotąd popełnił.
Rzeczywiście zabijał pod wpływem impulsu i za bardzo nie planował
działań naprzód.
Na przerwie
obiadowej Light nie mógł powstrzymać się pokusie by nie znaleźć
Namidy. Jej słowa wywarły na nim duże wrażenie. Wypowiedziane
przez nią słowa „Bezsensowne działania” niemiłosiernie
huczały mu w głowie. Postanowił wykorzystać pretekst, że
mają pisać wypracowanie razem i dociec czy popierałaby Kirę gdyby
ten faktycznie usunął grzybnie przestępczości. W klasie nie
opowiedziała się czy jest za czy przeciw niemu. Jedyne co zrobiła
to skrytykowała sposób w jaki działa.
- Ledwie zacząłeś
być popularny a już cię ktoś poucza – zachichotał za jego
plecami Ryuk.
Choć Light nie
mógł mu się otwarcie odgryźć nie byłby godny miana najlepszego
ucznia w Japonii by nie móc na swój sposób utrzeć mu nosa. Ze
stoickim spokojem wyciągnął z torby jabłko i patrząc wprost w
oczy bogowi śmierci zaczął je jeść. Mina Ryuka była bezcenna.
- Hej Light –
usłyszał wołanie Paula – Nie stój sam jak kołek. Zjedz z nami.
Paul i Hoshi
siedzieli przy jednym stoliku wraz z Namidą. Light uśmiechnął się
zadowolony, że koledzy nieświadomie ułatwili mu zadanie i podszedł
do nich.
- Nie wolisz zjeść
z koleżankami – spytał dziewczynę by zacząć rozmowę.
- Mogłabym ale
żadnej tu jeszcze nie mam – ta tylko wzruszyła ramionami biorąc
pałeczkami trochę ryżu z talerza – Co jeszcze dziś mamy? Nie
zdążyłam jeszcze do końca nauczyć się harmonogramu zajęć.
- Dziś jeszcze
cztery lekcje – odpowiedział Paul – dwa razy japoński, algebra
oraz WF z podziałem na płcie. Może jednak lepiej zrobisz jak
opuścisz ostatnią bo na moje oko nie wyglądasz najlepiej.
- Nic mi nie jest –
odpowiedziała Namida.
- Naprawdę nie
warto lekceważyć przepuszczeń Paul'a – zareklamował kolegę
Hoshi – Zaraz po skończeniu szkoły idzie na studia medyczne. Nie
zdziwię się jeśli za kilka lat będzie głównym lekarzem w jednym
z szpitali Tokyo.
- Taaa – Paul
podrapał się w tył głowy – Za to Hoshi już teraz się rozwija.
Wystarczy spojrzeć na jego kanał na Youtube.
- Chętnie zobaczę
co tworzy – Namida wyglądała na szczerze zainteresowaną.
- Naprawdę? –
ucieszył się Hoshi – Nazwa to „HoshiStar” na razie komentuje
głupkowate filmy ale po egzaminach planuje się rozwinąć.
Light uznał, że
to odpowiedni moment na to by przerwać tą rozmowę. O ile uważał
nawet filmiki Hoshi'ego za całkiem udane to teraz chciał uzgodnić
coś innego.
- Namida-san –
zwrócił się uprzejmie do nastolatki – Skoro mamy pracować razem
przez tydzień może spotkamy się dziś u ciebie? - zaproponował.
- To raczej
niemożliwe zaprzeczyła – Siedzę jeszcze na pudłach ale jeśli
nie masz nic przeciwko to przyjdę do ciebie.
- Możemy nawet iść
od razu po lekcjach – odpowiedział Light – odrobimy razem prace
domową i zaczniemy myśleć nam wypracowaniem. Jeśli zaś chodzi o
obiad to od razu ostrzegam, że moja mama jest typem osoby, która
cokolwiek byś nie mówiła nie odpuści póki z nami nie zjesz.
- Cóż dla mnie to
całkiem wygodne o ile nie sprawi to problemu – zgodziła się.
- Ależ skąd –
zapewnił ją Light – mama wprost uwielbia wszystkich karmić.
- Ja bym bardziej
się obawiał jego babci – skomentował Paul – Ostatnio jak na
nią wpadłem jakieś trzy tygodnie temu to nie wypuściła mnie
dopóki nie zjadłem pięciu kartaczy i dwóch kawałków szarlotki,
a wpadłem tylko poprosić Lighta o odpisanie lekcji bo przez
ostatnie dni chorowałem.
Na szczęście ten
komentarz wcale nie zniechęcił Namidy do wspólnej pracy u Lighta.
Po prawdzie nie widzieli się do końca dnia bo na kolejnej przerwie
musiała iść do biblioteki, potem dyrektor zawołał ją do siebie
by sprawdzić kilka formalności. Natomiast na ostatniej żeńska
część klasy zaciągnęła ją szybciej do szatni najpewniej głodna
plotek jakie może z niej wyciągnąć. Nie czuł w związku z tym
żadnego poirytowania ale musiał przyznać, że go zaintrygowała. W
internecie czytał już sporo komentarzy na temat własnych poczynań
ale sprowadzały się one w zdecydowanej większości do prostych
twierdzeń czy za za jego działaniami, czy przeciw. Sposób w jaki
porównała to do zbierania grzybów wciąż nie wyleciał mu z
głowy. Wiedział, że to niehonorowe ale postanowił zbliżyć się
do niej by sprawdzić, czy może pomóc w jego planie. Choć nie był
zadufanym w sobie narcyzem doskonale zdawał sobie sprawę z własnej
popularności. Przestał już liczyć ile razy znajdował w swej
szafce liściki miłosne podrzucone mu przez zakochane dziewczyny.
- Light czy mogę
wreszcie zjeść jakieś jabłko – zamarudził za jego plecami
Ryuk.
Rozejrzał się
upewniając się, że nikt go nie zaskoczy i korzystają z okazji, że
przebieralnie są pozbawione kamer wyciągną z plecaka jeszcze jedno
jabłko, które błyskawicznie zostało pożarte przez boga śmierci.
Tymczasem Light założył koszulkę i nieśpiesznie wyszedł.
- Jak coś to
jestem już gotowy – zawołał stając przed drzwiami żeńskiej
przebieralni.
Jakiś czas później
on i Namida szli droga prowadzącą do dzielnicy domków
jednorodzinnych. Ku ich wspólnemu zaskoczeniu okazało się, że
mieszkają naprzeciwko siebie.
- Sayu mówiła mi,
że obserwowała jak do sąsiedztwa wprowadza się nowa osoba –
stwierdził Light – Mieszkasz już sama? Mama raczej by prędzej
wysadziła metro niż zgodziła się bym opuścił rodzinny dom. W
sumie nie narzekam. Blisko tu do szkoły i na uniwerek.
- Cóż moi nie
należą do świata żywych, więc muszę sobie sama radzić –
odparła bez ogródek Namida.
- Przepraszam nie
wiedziałem – Light'owi zrobiło się głupio.
Nigdy nie chciał
być nieuprzejmy a już zwłaszcza, gdy chodziło o śmierć kogoś
bliskiego.
- W porządku –
odpowiedziała po chwili milczenia – Do sierocińca trafiłam jako
noworodek, więc nawet nie wiem jak to jest mieć normalnych
rodziców.
Light wiedział, że
nie powinien drążyć dalej ale korciło go by zadać jeszcze jedno
pytanie.
- Myślałem, że w
sierocińcu przebywa się do pełnoletności. Zmienili prawo, czy to
ja opacznie coś zrozumiałem.
Tak po prawdzie
nigdy mu nie przeszkadzało kto i w jakim wieku by puszczał taki
ośrodek ale towarzyszącej mu dziewczynie było coś co go
intrygowało. Może mu się tylko wydawało ale zauważył jak Ryuk
zerka co raz w jej stronę. Niby nic dziwnego ale w końcu nie znał
jeszcze dobrze jego natury. Znali się zaledwie od wczoraj choć z
tego co zauważył to Ryuk nie był typem osoby, która chętnie się
z nim czymś podzieli.
-Niezupełne –
zaprzeczyła – Po prostu stwierdziłam, że mogę się sama sobą
już zająć – przyznała - To co za godzinę u Ciebie –
upewniła się zanim pomachała mu na pożegnanie.
Kiedy Sayu
usłyszała, że do ich domu przyjdzie nowa sąsiadka, która jest
jednocześnie uczennicą w szkole brata niezwykle się
podekscytowała. Jej entuzjazm był tak wielki, że Light musiał jej
zagrozić brakiem pomocy przy odrabianiu matematyki by dała mu
spokój z pytaniami.
- Na razie nic
konkretnego o niej nie wiem. Znasz mnie nie lubię zasypywać ludzi
pytaniami – zakończył.
- Pwf – prychnęła
dziewczyna – a niby kto chce wstąpić do policji.
- Odział, który
mam na oku specjalizuje się w zasadzkach na największych
kryminalistów – odparł spokojnie już nie wiedząc po raz który
siostra próbuj zastrzelić go tym argumentem – To kto się nimi
zajmie po tym jak ich złapie nie jest już moim zmartwieniem o ile
wylądują tam, gdzie ich miejsce.
Czyli na
cmentarzu. Dokończył w myślach wiedząc, że w normalnych
okolicznościach nawet przy karze śmierci tacy odsiadują zwykle
jeszcze wiele lat, a nawet prędzej umierają ze starości w
wygodnych celach niż za sprawą egzekucji.
- Sayu daj bratu
spokój. Jeśli dziewczyna wprowadziła się do naszego sąsiedztwa
to jeszcze nie raz z nią pogadasz.
Dziewczynka
pokiwała głową ale po jej naburmuszonej minie Light był prawie
pewien, że ta będzie starała się do nich dołączyć lub
podsłuchać pod drzwiami.
Zgodnie z
przepuszczeniami Lighta ledwie Namida niosąc ze sobą kilka książek
i tajemnicze pudełko zastukała do drzwi jego siostra była już
przy nich by jej otworzyć. Light nawet nie próbował jej
przeszkodzić. Po latach doświadczeń stwierdził, że najlepiej
będzie jeśli pozwoli siostrze choć odrobinę mieszać się w jego
sprawy. W ten sposób mógł liczyć na to, że wcześniej się
znudzi i potem nie będzie mu przeszkadzała.
- Cześć –
przewiała się wesoło – Słyszałam, że będziesz chodzić do
tej samej klasy co Light.
- Owszem –
potwierdziła Namida zdejmując szalik oplatający jej twarz –
Light chyba powiedział, że przez ten tydzień będziemy spotykać
się by pracować nad projektem.
- Tak mówił coś
ale on często bierze sobie dodatkowe zajęcia. Zupełnie nie
rozumiem czemu. Przecież przez to ma mniej czasu dla siebie –
stwierdziła Sayu.
- Chyba mniej czasu
na pomaganie ci w lekcjach – odgryzł się Light dając do
zrozumienia, że tym razem nie będzie miała więcej czasu na plotki
z jego znajomymi - Mama jest w sklepie. Mam nadzieję, że jak wróci
powiesz jej żeby nam nie przeszkadzała.
- Dobra –
zgodziła się gdy gestem zaprosił Namidę do wejścia po schodach.
Ryuk obserwował
dwójkę nastolatków kiedy ci zaczęli układać wokół siebie
najpotrzebniejsze książki. Oprócz nich w pomieszczeniu była
jeszcze jedna istota, którą za wszelką cenę starał się
ignorować. Nie było to jednak łatwe. Obok niego bezgłośnie
wznosił się inny Shinigami. Shinigami, który tak długo nie wracał
do ich świata, że zakładano nawet jego śmierć. Oczywiście mógł
komuś podarować notatnik ale były też inne bardziej dziwaczne
plotki. Owszem nic nie stało na przeszkodzie by teraz do niego
zagadał i wypytał o co trzeba ale zdradziłby Light'owi, że
dziewczyna też prawdopodobnie ma notatnik. Jednak jego wytrzymałość
osiągnęła punkt krytyczny, gdy po dwóch i pół godzinie robienia
odpowiednich notatek stwierdzili, że zrobią sobie krótką przerwę
i coś przekąszą. Wtedy Namida oświadczyła, że przyniosła ze
sobą zrobiony własnoręcznie jabłecznik. Ryuk nigdy wcześniej nie
słyszał tej nazwy ale skoro miało „jabłko” w nazwie musiało
być przepyszne. Ledwie dziewczyna otworzyła przyniesione ze sobą
pudełko i zdjęła ochronne sreberko do jego nozdrzy wdarł się
najcudowniejszy zapach jakikolwiek, kiedykolwiek czuł.
- Light ja tego
chce – krzyknął wyciągają ręce w stronę upragnionej
przekąski.
Light instynktownie
chciał go powstrzymać ale ten tylko przez niego przeniknął. Kiedy
ręce boga śmierci wyciągnęły się w stronę jabłecznika
zrozumiał, że ma tylko jedno wyjście. Symulując potknięcie wpadł
na Namidę popychając ją na łóżko. Usłyszał jak Ryuuk wydaje z
siebie żałosny dźwięk, gdy ciasto zostało zniszczone przez ich
ciała zderzające się ze sobą. Instynktownie się pochylił i to
był chyba największy błąd jaki popełnił.
............................................................................................................................
Ok. Tak więc to pierwszy post na tym blogu. Szczerze to nie wiem czy będę regularnie coś tu wrzucać ale zawsze można spróbować. Rozdział może wydawać się nieco chaotyczny ale postanowiłam nie pisać po raz drugi tego jakie były początki Lighta z DN oraz chcę przez jakiś czas utrzymać otoczkę tajemnicy wokół głównej bohaterki.
Oj i ci się udało dziewczyno, ten rozdział był świetny, a ta końcówka mistrzowska, no i pytanie ci dalej:)
OdpowiedzUsuńGłowna bohaterka wydaje się fajną postacią, a ja się zastanawiam nad jej shiginami, podejrzewam, że coś z Ryukiem się nie lubią😈
Czekam na kolejny post i zapraszam do siebie:3
https://nedianieznaneobliczeprzyjazni.blogspot.com/2020/12/rozdzia-1-nadchodzi-rodzenstwo-bilisch.html?m=1