czwartek, 24 stycznia 2019

1.Świt nowej ery

Czarnowłosa dziewczyna przeciągnęła się leniwie pod kołdrą. Budzik głośno oznajmiał, że nastał koniec jej błogiej drzemki. Zegar wskazywał szesnastą. Jako, że położyła się spać o dwunastej był to całkiem niezły wynik. Zwłaszcza, że wprowadziła się tutaj o piątej nad ranem. Można powiedzieć, że to całkiem dziwna pora ale dla siedemnastolatki było to całkiem normalne. Namida żyła tak już od dwóch lat. Nieustannie przeprowadzając się z miejsca na miejsce. Nieustannie uciekając. Nie, ona nie popełniła żadnego przestępstwa. Nie była też notowana, ani podejrzewana o nic. Po prostu istniały pewne jednostki, które chciały ja dopaść. Dopaść i zmusić, by zaczęła myśleć i zachowywać się tak jak oni tego pragną.
- Chyba pora zacząć się rozpakowywać - westchnęła patrząc na piętrzące się pudła z jej dobytkiem.
Wstała. Poszła do Łaźniki. Wzięła szybki prysznic. Ubrała się i zaczęła przygotowywać sobie śniadanie. Kiedy zdjęła skwierczący omlet z patelni coś miękkiego otarło się o jej nogi.
- O tobie też nie zapomniałam - uśmiechnęła się do swojej kotki Lilith stawiając na podłodze miseczkę pełną ciepłego mleczka.
Kiedy już skończyła ustawiać książki na półce, ścierać kurze i wypakowywać z pudeł najpotrzebniejsze przedmioty opadła na łóżko z głośnym westchnieniem. Zastanawiała się ile czasu będzie mogła tu zostać. Wprawdzie zapisała się już na cały semestr szkolny ale wątpiła by tak długi pobyt był dla niej bezpieczny. Każdy kogo będzie mijać na ulicy może okazać się jednym ze szpiegów próbujących ją odnaleźć. Jedyną dla niej dobrą opcją na ten czas byłoby jakieś głośniejsze wydarzenie, które zwróci uwagę całego świata i przy okazji „Ich”. Jednak szansa na to była praktycznie równa zeru. Nadawano właśnie komunikat o przestępcy, który zabarykadował się w przedszkolu z grupą zakładników. Kiedy pokazali zdjęcie sprawcy całego zamieszania poczuła niewielkie rozczarowanie. Dzięki swemu niecodziennemu wzrokowi widziała dokładnie pewną rzecz, której zwykli odbiorcy fotografii nie byliby w stanie dostrzec. Miał przed sobą jeszcze długie lata życia. Nawet jeśli go złapią co najwyżej posiedzi sobie jakiś czas w cali, a kto wie możliwe, że uda mu się jakoś postawić na swoim i zwiać z łupem. Oczywiście nie była zwolenniczką tezy, że każdego kryminalistę należy rozstrzelać ale denerwował ją fakt, że rząd nie robi zbyt wiele by powstrzymywać zawczasu takich ludzi.
- Na pewno nie chcesz skorzystać z mocy notatnika? - spytała blada, uskrzydlona postać za nią.
- Nie mam na razie konkretnego planu użytkowania - odpowiedziała spokojnie - Po co miałabym zabijać przypadkowe osoby, które mi się nie podobają.
- Ale niektórych naprawdę przydałoby się usunąć, prawda - zielonkawe oczy istoty zabłysły złowrogo by chwilę później przybrać czerwoną barwę.
Namida westchnęła i przeniosła spojrzenie z powrotem na telewizor. Jej serce na moment zamarło, gdy spiker ogłosił śmierć porywacza. Trwało to jednak tylko moment. Po chwili jednak na jej twarz wstąpił delikatny uśmiech.
- Chyba na ziemi pojawił się kolejny z was - powiedziała do towarzyszącego jej Shinigami.

Parę godzin później szła w kierunku księgarni. Musiała dokupić jeszcze trochę podręczników. Nawet nie przepuszczała, że spotka tam tą osobę. Osobę obdarowaną przez samą Śmierć. A jednak Light Yagami tam stał. Nie widziała wprawdzie jego Death Note ale jego data życia też pozostawała niewykrywalna. Zastanawiała się czy nie powinna do niego jakoś zagadać. Nie dlatego by się zdradzić ale by raczej sprawdzić jaką jest osobą. Taka broń w rękach osoby niepoczytalnej była bardziej niebezpieczna niż wpuszczenie pięciolatka samego do centrali sterowania bombami atomowymi. Nim jednak zdążyła cokolwiek postanowić to sprawy potoczyły się w tępię błyskawicy. Młoda kobieta idzie poboczem. Motocyklista i jego banda ją zaczepiają. Kobieta ucieka. Jeden z wandali zaczyna ją gonić i wpadł wprost pod nadjeżdżającą ciężarówkę. To nie był zwykły wypadek. Oryginalna długość życia jaką jeszcze niedawno widziała znacznie temu przeczyła. Odruchowo zasłoniła ręką usta, gdy trochę krwi trysnęło na jej ubrania.
- Panienko nic ci nie jest - usłyszała zatroskany głos zza sobą.
Dopiero wtedy do niej dotarło, że ciało niedoszłego zboczeńca spadło tuż przed nią. Jego tors był wygięty pod nienaturalnym kontem, a czaszka tak strzaskana że wyraźnie było widać mózg.
- Tak nic mi nie jest - powiedziała szybko otrząsając się z zamyślenie - Mam zostać by zeznać, że to nie winna kierowcy ciężarówki? Nie mógł nic zrobić by zapobiec tragedii - dodała gdy wokół wybuchła panika.
- Nie ma takiej potrzeby - odparł - Też mam sklepik w tej dzielnicy i wiem, że każdy skrawek ulicy widzą kamery.
Kiwnęła porozumiewawczo głową. W sumie było jej to na rękę. Gdyby składała zeznania musiałaby podać swoje dane osobowe takie jak imię i obecny adres, a tego wolałaby unikać jeśli nie było to absolutnie konieczne.
- Najlepiej będzie jak panienka pójdzie do domu - dodał zanim zdążyła powiedzieć słowo - jest panienka strasznie blada.
- Proszę się nie martwić - uśmiechnęła się - To moja naturalna cera.
Prawdą było to że miała cerę zdecydowanie bledszą niż większość społeczeństwa przez co rzeczywiście mogła sprawiać wrażenie chorej lecz w takich przypadkach była wdzięczna, że może dzięki niej jak najszybciej się ewakuować z danego miejsca. Nim odeszła spojrzała jeszcze raz w stronę księgarni. Lighta Yagami już tam nie było.

Przystojny siedemnastolatek skulił się pod kołdrą próbując jakoś zagłuszyć burzę myśli w jego głowie. Był roztrzęsiony co biorąc pod uwagę okoliczności nikogo by nie dziwiło. W końcu przyczynił się do śmierci dwóch osób. Jednak to nie wyrzuty sumienia go męczyły. Chciał poczuć choć cień winny ale po prostu nie mógł. W jego umyśle formowało się tylko jedno określenie tej sytuacji. Zasłużyli na to! W jednej chwili podjął najbardziej znaczącą decyzję w swoim życiu. Zmieni świat za sprawą mocy, która wpadła w jego ręce. Za sprawą Death Note.

4 Grudzień - 2017
Przez parę kolejnych dni czołowi przestępcy o których informacje pojawiły się w mediach ginęli na zawał. Fakt, że był weekend tylko mu w tym ułatwiał. Niestety nastał poniedziałek trzeciego grudnia i chcąc, nie chcąc musiał iść do szkoły. Po prawdzie wcale się tam niczego nie uczył. Już od dziecka reprezentował znacznie wyższy poziom niż większość jego rówieśników. Chodził tam pod naciskiem próśb matki no i samego dyrektora, który nie chciał zbyt łatwo zrezygnować z najlepszego ucznia kraju. Do klasy wszedł jak zwykle ostatni. Od razu zauważył, że jego koledzy szepczą między sobą coś z podekscytowani.
- Co jest? - spytał od niechcenia podchodząc do dwóch kumpli - Tylko nie mówcie mi, że wy też będziecie nawijać o tych ostatnich morderstwach.
- Spokojnie Light - odpowiedział stojący najbliżej niego Hoshi - Nie będziemy cię tym zamęczać. Jako syn policjanta pewnie masz wystarczający młyn w domu. Nie wspominając o tym, że media cały czas tym grzeją i..
- Mamy nową osobę klasie - dokończył za niego Paul.
- Nową? - ta informacja faktycznie go zaciekawiła - Gdzie teraz jest?
Hoshi był niskim, pulchnym chłopakiem, który na przestrzeni lat wyrobił sobie miano klasowego wesołka. Natomiast Paul wysoki, dobrze zbudowany kapitan szkolnej drużyny siatkówki był zwykle tym, który ogranicza jego zapędy.
- Z wychowawcą. Chyba muszą podpisać jeszcze kilka papierów - odparł Hoshi - Człowiek nawet matury jeszcze nie napisał, a już mu pokazują na czym polega dorosłe życie. Podpisz to. Podpisz tamto... Sam dobrze to wiedz Light.
- Czemu akurat ja? - Light unius znacząco brew.
- Bo chyba zamierzasz zostać prezydentem, królem czy tam jakimś innym Bogiem - odparł takim tonem jak byłoby to oczywiste.
- Bogiem? - zaśmiał się Light - Nie słyszałem, że na Olimpie jest ogłoszenie o staż. Zresztą nawet gdyby to w tym roku wycieczka dla maturzystów jest zapowiedziana gdzie indziej.
Przez ostatnie zdarzenia nawet się nad tym nie zastanawiał ale teraz gdy sięgał wstecz pamięcią to był prawie pewien, że ten notes spadł z nieba materializując się mniej więcej na wysokości jego klasy. Zupełnie jakby zrzuciło go z nieba jakieś bóstwo. Absurdalna myśl, prawda. Jednak do tej pory perspektywę istnienia takiego notesu też uznał by za wymysł nie do końca inteligentnego dziecka.
- Psyt, Light nauczyciel wraca - syknął Paul trącając go dyskretnie w ramię.
Kiedy ich profesor zajął miejsce oczy wszystkich skupiły się na towarzyszącej mu dziewczynie. Była stosunkowo wysoka, miała czarne włosy, zielone oczy oraz szczupłą wysportowaną sylwetkę. Jednak tym co najbardziej przyciągało uwagę była jej skóra. Miała tak bladą cerę, że można by sądzić że jest poważnie chora. Light od razu jednak odrzucił tą możliwość. By zapisać się do ich szkoły chociażby na krótki czas trzeba było dostarczyć wyniki konkretnych badań medycznych. Z pewnością nie przyjęli by kogoś kto w każdej chwili mógłby skończyć w szpitalu. Może dyskryminowało to część osób z możliwości kształcenia się ale ich uczelnia chciała utrzymać swój poziom w jak najwyższych standardach.
- Drodzy uczniowie poznajcie waszą nową koleżankę Namidę Fumei – oznajmił profesor – Będzie ona odtąd częścią naszej klasy, więc mam nadzieję, że przyjmiecie ją dobrze.
- To trochę bezsens – odezwał się jeden z chłopaków siedzących w pierwszej ławce – przecież do matury zostało zaledwie parę miesięcy.
- Czy ja prosiłem cię o komentarz, Satoshi – pouczył go wykładowca – Tak czy inaczej wypadałoby by Namida miała tu opiekuna, który pokaże jej szkołę, a może nawet i miasto – jego oczy przebiegły po klasie ale nikogo nie zaskoczył wybór – Yagami może ty. Masz najlepsze wyniki i taka drobnostka raczej nie zaszkodzi twojej edukacji.
- Oczywiście panie profesorze. Chętnie podejmę się tego zadania – odparł szybko Light.
Choć robiąc dobrą minę do złej gry odsunął niczym dżentelmen krzesło, tak by nowa uczennica mogła swobodnie zająć miejsce obok niego to w myślach opracowywał już plan jak spędzić z nią jak najmniej czasu. Ostatnio na przerwach miał zwyczaj pod pretekstem sprawdzania notatek wpisywać kolejne nazwiska do Death Note'a. Nikogo to nie dziwiło, a nauczyciele wychwalali jego ambicje. Jeśli miałby robić to w czyimś bliskim towarzystwie istniało ryzyko, że ktoś zobaczy co tak naprawdę robi. O ile same nazwiska mógł łatwo wytłumaczyć osobistym śledzeniem zgonów to gdyby choć trąciła palcem jedną z kartek zobaczyła by też Ryuka. Na nagłe pojawienie się humanoida w szkole, którego nikt poza nimi by nie widział nie potrafił wymyślić dobrej wymówki. Sam zaledwie wczoraj przeżył niemały szok, gdy go ujrzał po raz pierwszy.

Przez swe zamyślenie nad całą tą niespodziewaną sprawą nawet nie zauważył, gdy minęła lekcja i rozległ się dzwonek obwieszczający pierwsza przerwę. Jak zwykle nie śpieszył się ze spakowaniem rzeczy. Lubił wychodzić na korytarz, gdy nikt już nie tłoczył się przy drzwiach. Ku jego zaskoczeniu Namida również nie ruszyła się z miejsca.
- Wszystko w porządku? - uznał, że dobrze będzie jak zagada.
- Tak – odpowiedziała spokojnie – Po prostu na ciebie czekam.
- Dlaczego? - spytał automatycznie.
- Nauczyciel mówił, że pokarzesz mi szkołę ale jeśli to problem to spytam o to kogoś innego – odpowiedziała wstając.
Choć nie wyglądała ani na urażoną, ani na zawiedzioną Light postanowił interweniować. Musiał dbać o swoją renomę idealnego ucznia, która częściowo kryła go przed podejrzeniami.
- Skąd. To żaden problem – zaprzeczył szybko – Po prostu nie spodziewałem się dziś czegoś takiego. Chcesz może zobaczyć rozkład klas? Myślę że pan woźny nie będzie miał problemu z udostępnieniem kilku kluczy.
- Nie mam nic przeciwko – uśmiechnęła się dziewczyna.
Ledwie wyszli na korytarz dołączyli do nich Hoshi i Paul. Jeśli Light miałby być szczery to powiedziałby, że nawet lubi tą dwójkę. Może i nie tak by nazwać ich najlepszymi przyjaciółmi ale ich towarzystwo w przeciwieństwie do reszty klasy nie było ani uciążliwe, ani irytujące. Często zamieniali kilka słów na przerwach, czy w drodze powrotnej do domu. Nie byli natrętni i zwykle znikali gdy dał im znać, że chce się uczyć. Teraz nawet w przeciwieństwie do większości szkoły nie zasypywali go pytaniami czy policja wie coś już na temat seryjnych zgonów zbrodniarzy. Pytania te były tak nagminne, że po raz pierwszy zaczął żałować że ma ojca policjanta. Lubił ich ale nie nazwałby tego przyjaźnią. Light nigdy nie miał prawdziwego przyjaciela. Możliwe, że miało to związek z jego ambicjami i poświęcaniu znaczącej części swego wolnego czasu na naukę, a może po prostu dlatego, że dotąd nie znalazł takiej osoby, której mógłby się bez oporu zwierzyć ze wszystkiego.
- O widzę, że od razu zacząłeś pełnić rolę opiekuna – zagadał Paul – Czuję się zobowiązany ostrzec naszą nową koleżankę, że widok Light'a z tobą może wzbudzić pewne kontrowersyjne plotki.
- Niby dlaczego? - spytała z delikatnym uśmiechem Namida.
- Bo widzisz. On nigdy nie miał dziewczyny. Jeśli będziesz z nim się pokazywać ludzi mogą wziąć was za parę – wyjaśnił za kolegę Hoshi.
- Zdajesz sobie sprawę, że ledwie się poznaliśmy – zauważył Light ale i on musiał przyznać, że w słowach kolegi jest sporo racji. Już teraz kilka par oczy z zaciekawieniem zerkało na nich. Niestety przekleństwo najlepszego ucznia w Japonii polegało na tym, że był bardzo rozpoznawalny szczególnie przez środowisko studentów.
- Ja tam nie odpowiadam za plotki, które pewnie się zaraz pojawią. Mogę jedynie chodzić z wami po szkole by zmniejszyć podejrzenia ale wątpię w skuteczność tej taktyki – Paul wzruszył ramionami – To gdzie zaczynamy oprowadzanie?

Ryuk musiał stłumić śmiech, gdy unosił się niezauważenie za uczniami. Nie miało to jednak związku z możliwymi plotkami na temat Lighta. Przychodząc tu nawet nie przepuszczał, że spotka tu Shinigami, który lata temu z nieznanych przyczyn opuścił ich świat. A jednak dawno zaginiony kolega był teraz przy nim. Choć zżerała go ciekawość by zapytać nie mógł nic powiedzieć w obecności Lighta. No dobra. Tak naprawdę to nic nie stało na przeszkodzie poza jego chęcią oglądnięcia jak najlepszego pokazu. Zastanawiał się czy Namida wie, że Light ma notes. On sam nie był typem osoby, która zdradza takie informacje ale nie mógł być pewien czy również nawiedzający dziewczynę Shinigami podziela jego poglądy na temat milczenia w takich sprawach.

Pokazywanie rozkładu klas zakończyło się na równo przed dzwonkiem. Mieli sporo szczęście, że właśnie stali przed salą historyczną i nie musieli biec na drugi koniec szkoły by zdążyć na lekcje. Hoshi musiał stłumić napad śmiechu nagłym kaszlem, gdy nauczyciel pochwalił ich niezwykłą punktualność. Ku zaskoczeniu wszystkich nauczyciel zamiast typowej lekcji zaczął im mówić o morderstwach Kiry jak rzekomego sprawcę zgonów ochrzciły media. Light uniósł rękę.
- Przepraszam jeśli zabrzmię zbyt arogancko ale czy jest pan pewien, że chce poruszyć ten temat? Jest to dość kontrowersyjna sprawa, a takie często mogą mieć najmniej oczekiwane skutki. Nawet jeśli przyjmiemy, że to zwykła rozmowa – zauważył, gdy pozwolono mu zabrać głos.
- Proszę się nie martwić panie Yagami – odpowiedział spokojnie nauczyciel – To istotna część tematu do którego przejdziemy. Mianowicie historii prawa. Dotyczy to również ludzi, którzy na drodze różnych metod próbowali stworzyć własne. A by omówienie tego było możliwe musimy ocenić ich metody. Czy według was to co robi Kira jest dobre, czy złe? Z jednej strony usuwa tylko przestępców, a normalnych ludzi żyjących zgodnie z prawem zostawia w spokoju.
W klasie zawrzało. Choć Light spodziewał się, że tak będzie i tak poczuł ukłucie poirytowania, gdy wszyscy jak jeden mąż zaprzeczali uznając takie poczynania za zło. Wszyscy oprócz nowej uczennicy. W sumie nie widział w tym nic dziwnego. Jeśli przeprowadziła się z daleka to musi być w szoku, że w Japonii ostatnio najczęściej dochodzi do takich zdarzeń. Tym bardziej zdziwiły go jej słowa, gdy nauczyciel zapytał ją o zdanie.
- Uważam, że to bezsensowne działania – powiedziała – Niezależnie od tego czy za tym stoi za tym jedna czy grupa osób. Nawet bez znaczenia jest to czy jest to za sprawą znanych nam środków, czy czegoś stricte paranormalnego. To co robi osoba lub grupa nazywana Kirą jest jak zbieranie grzybów. One wciąż będą się pojawiać dopóki nie usunie się grzybni. Myślę, że są to działania pod wpływem impulsu nawet jeśli cele miał jak najbardziej słuszne. Przestępstwa będą pojawiać się tak czy inaczej. Ludzie jeśli chcą pozostać niewykryci potrafią się doskonale maskować. Ile to już się o tym słyszało w mediach. Raz jest do ksiądz pedofil, raz przykładny prezes banku, który mimo udziału w tylu akcjach charytatywnych w domu maltretuje swoją żonę. Jeśli Kira chce zbijać tylko przestępców to by kogoś zabił musi wiedzieć o jego zbrodniach, gdzie słowo „wiedzieć” jest kluczowe.
Po tych słowach w klasie zrobiło się cicho. Light zauważył jak Hoshi szczerzy do niego zęby jakby chciał powiedzieć „Nawet ty na to nie wpadłeś, co?”.
- Cóż to dość oryginalna wypowiedź – zauważył nauczyciel – A ty Light, co o tym sądzisz? - zwrócił się do swego najlepszego ucznia.
- Ci którzy mnie znają wiedzą, że zawsze brzydziła mnie przemoc – powiedział spokojnie – Kiedy byłem dzieckiem marzyłem by w miesicie pojawił się superbohater pokroju tych, których widujemy na filmach ale teraz mamy Kirę. Czy to dobrze nie wiem. Sam jeszcze nie wyszedłem z szoku, że takie rzeczy mogą być możliwe. Nadal oczywiście istnieje szansa, że to wszystko jakaś zorganizowana akcja służb... - celowo się zawiesił – Ja wychowywałem się w świetle przekonania, że każda zbrodnia jest zła i chyba tak właśnie musimy teraz postrzegać Kirę. Chyba bo sam nie jestem do końca pewny tej odpowiedzi. Niby kara dotyka tylko złych ale czy wolno nam przez to pozwalać na inne zło?
Choć Light nie uważał tego co robił za chociażby najmniejszy przejaw zła, wiedział też że musi zgrać się z przyjętą w społeczeństwie doktryną. Wykrzykiwanie na głos tego co naprawdę sądzi mocno by zaważyło na jego reputacji. Od dawna wiedział, że będzie w przyszłości pracował nad czymś co wiązałoby się z zmniejszeniem przestępstw i każdy wiedział, że studiować będzie prawo. By osiągnąć swe cele musiał pozostać milczący nawet jeśli na widok coraz to nowych zbrodni niezwykle go mdliło.
- Jak zwykle doskonała odpowiedź – pochwalił go nauczyciel – Teraz zanim przejdziemy do lekcji wybierzmy tych, którzy w tym tygodniu będą odpowiadać za napisanie eseju połączonego z drobną prezentacją. Light to twoja kolej. Kogo wybierzesz na partnera? I tak musisz kogoś wybrać. Ostrzegam, że rozpoznam jeśli znów zrobisz wszystko sam. Daj się wykazać też partnerowi.
- Dobrze panie profesorze – zgodził się Light z pokorną miną – Może Namida zgodzi się za mną pracować? - spytał.
- Z chęcią – zgodziła się dziewczyna.
W sumie bardzo mu to pasowało. Chciał bliżej poznać osobę, która bez cienia zawahania wytknęła największy błąd jaki dotąd popełnił. Rzeczywiście zabijał pod wpływem impulsu i za bardzo nie planował działań naprzód.

Na przerwie obiadowej Light nie mógł powstrzymać się pokusie by nie znaleźć Namidy. Jej słowa wywarły na nim duże wrażenie. Wypowiedziane przez nią słowa „Bezsensowne działania” niemiłosiernie huczały mu w głowie. Postanowił wykorzystać pretekst, że mają pisać wypracowanie razem i dociec czy popierałaby Kirę gdyby ten faktycznie usunął grzybnie przestępczości. W klasie nie opowiedziała się czy jest za czy przeciw niemu. Jedyne co zrobiła to skrytykowała sposób w jaki działa.
- Ledwie zacząłeś być popularny a już cię ktoś poucza – zachichotał za jego plecami Ryuk.
Choć Light nie mógł mu się otwarcie odgryźć nie byłby godny miana najlepszego ucznia w Japonii by nie móc na swój sposób utrzeć mu nosa. Ze stoickim spokojem wyciągnął z torby jabłko i patrząc wprost w oczy bogowi śmierci zaczął je jeść. Mina Ryuka była bezcenna.
- Hej Light – usłyszał wołanie Paula – Nie stój sam jak kołek. Zjedz z nami.
Paul i Hoshi siedzieli przy jednym stoliku wraz z Namidą. Light uśmiechnął się zadowolony, że koledzy nieświadomie ułatwili mu zadanie i podszedł do nich.
- Nie wolisz zjeść z koleżankami – spytał dziewczynę by zacząć rozmowę.
- Mogłabym ale żadnej tu jeszcze nie mam – ta tylko wzruszyła ramionami biorąc pałeczkami trochę ryżu z talerza – Co jeszcze dziś mamy? Nie zdążyłam jeszcze do końca nauczyć się harmonogramu zajęć.
- Dziś jeszcze cztery lekcje – odpowiedział Paul – dwa razy japoński, algebra oraz WF z podziałem na płcie. Może jednak lepiej zrobisz jak opuścisz ostatnią bo na moje oko nie wyglądasz najlepiej.
- Nic mi nie jest – odpowiedziała Namida.
- Naprawdę nie warto lekceważyć przepuszczeń Paul'a – zareklamował kolegę Hoshi – Zaraz po skończeniu szkoły idzie na studia medyczne. Nie zdziwię się jeśli za kilka lat będzie głównym lekarzem w jednym z szpitali Tokyo.
- Taaa – Paul podrapał się w tył głowy – Za to Hoshi już teraz się rozwija. Wystarczy spojrzeć na jego kanał na Youtube.
- Chętnie zobaczę co tworzy – Namida wyglądała na szczerze zainteresowaną.
- Naprawdę? – ucieszył się Hoshi – Nazwa to „HoshiStar” na razie komentuje głupkowate filmy ale po egzaminach planuje się rozwinąć.
Light uznał, że to odpowiedni moment na to by przerwać tą rozmowę. O ile uważał nawet filmiki Hoshi'ego za całkiem udane to teraz chciał uzgodnić coś innego.
- Namida-san – zwrócił się uprzejmie do nastolatki – Skoro mamy pracować razem przez tydzień może spotkamy się dziś u ciebie? - zaproponował.
- To raczej niemożliwe zaprzeczyła – Siedzę jeszcze na pudłach ale jeśli nie masz nic przeciwko to przyjdę do ciebie.
- Możemy nawet iść od razu po lekcjach – odpowiedział Light – odrobimy razem prace domową i zaczniemy myśleć nam wypracowaniem. Jeśli zaś chodzi o obiad to od razu ostrzegam, że moja mama jest typem osoby, która cokolwiek byś nie mówiła nie odpuści póki z nami nie zjesz.
- Cóż dla mnie to całkiem wygodne o ile nie sprawi to problemu – zgodziła się.
- Ależ skąd – zapewnił ją Light – mama wprost uwielbia wszystkich karmić.
- Ja bym bardziej się obawiał jego babci – skomentował Paul – Ostatnio jak na nią wpadłem jakieś trzy tygodnie temu to nie wypuściła mnie dopóki nie zjadłem pięciu kartaczy i dwóch kawałków szarlotki, a wpadłem tylko poprosić Lighta o odpisanie lekcji bo przez ostatnie dni chorowałem.

Na szczęście ten komentarz wcale nie zniechęcił Namidy do wspólnej pracy u Lighta. Po prawdzie nie widzieli się do końca dnia bo na kolejnej przerwie musiała iść do biblioteki, potem dyrektor zawołał ją do siebie by sprawdzić kilka formalności. Natomiast na ostatniej żeńska część klasy zaciągnęła ją szybciej do szatni najpewniej głodna plotek jakie może z niej wyciągnąć. Nie czuł w związku z tym żadnego poirytowania ale musiał przyznać, że go zaintrygowała. W internecie czytał już sporo komentarzy na temat własnych poczynań ale sprowadzały się one w zdecydowanej większości do prostych twierdzeń czy za za jego działaniami, czy przeciw. Sposób w jaki porównała to do zbierania grzybów wciąż nie wyleciał mu z głowy. Wiedział, że to niehonorowe ale postanowił zbliżyć się do niej by sprawdzić, czy może pomóc w jego planie. Choć nie był zadufanym w sobie narcyzem doskonale zdawał sobie sprawę z własnej popularności. Przestał już liczyć ile razy znajdował w swej szafce liściki miłosne podrzucone mu przez zakochane dziewczyny.
- Light czy mogę wreszcie zjeść jakieś jabłko – zamarudził za jego plecami Ryuk.
Rozejrzał się upewniając się, że nikt go nie zaskoczy i korzystają z okazji, że przebieralnie są pozbawione kamer wyciągną z plecaka jeszcze jedno jabłko, które błyskawicznie zostało pożarte przez boga śmierci. Tymczasem Light założył koszulkę i nieśpiesznie wyszedł.
- Jak coś to jestem już gotowy – zawołał stając przed drzwiami żeńskiej przebieralni.

Jakiś czas później on i Namida szli droga prowadzącą do dzielnicy domków jednorodzinnych. Ku ich wspólnemu zaskoczeniu okazało się, że mieszkają naprzeciwko siebie.
- Sayu mówiła mi, że obserwowała jak do sąsiedztwa wprowadza się nowa osoba – stwierdził Light – Mieszkasz już sama? Mama raczej by prędzej wysadziła metro niż zgodziła się bym opuścił rodzinny dom. W sumie nie narzekam. Blisko tu do szkoły i na uniwerek.
- Cóż moi nie należą do świata żywych, więc muszę sobie sama radzić – odparła bez ogródek Namida.
- Przepraszam nie wiedziałem – Light'owi zrobiło się głupio.
Nigdy nie chciał być nieuprzejmy a już zwłaszcza, gdy chodziło o śmierć kogoś bliskiego.
- W porządku – odpowiedziała po chwili milczenia – Do sierocińca trafiłam jako noworodek, więc nawet nie wiem jak to jest mieć normalnych rodziców.
Light wiedział, że nie powinien drążyć dalej ale korciło go by zadać jeszcze jedno pytanie.
- Myślałem, że w sierocińcu przebywa się do pełnoletności. Zmienili prawo, czy to ja opacznie coś zrozumiałem.
Tak po prawdzie nigdy mu nie przeszkadzało kto i w jakim wieku by puszczał taki ośrodek ale towarzyszącej mu dziewczynie było coś co go intrygowało. Może mu się tylko wydawało ale zauważył jak Ryuk zerka co raz w jej stronę. Niby nic dziwnego ale w końcu nie znał jeszcze dobrze jego natury. Znali się zaledwie od wczoraj choć z tego co zauważył to Ryuk nie był typem osoby, która chętnie się z nim czymś podzieli.
-Niezupełne – zaprzeczyła – Po prostu stwierdziłam, że mogę się sama sobą już zająć – przyznała - To co za godzinę u Ciebie – upewniła się zanim pomachała mu na pożegnanie.

Kiedy Sayu usłyszała, że do ich domu przyjdzie nowa sąsiadka, która jest jednocześnie uczennicą w szkole brata niezwykle się podekscytowała. Jej entuzjazm był tak wielki, że Light musiał jej zagrozić brakiem pomocy przy odrabianiu matematyki by dała mu spokój z pytaniami.
- Na razie nic konkretnego o niej nie wiem. Znasz mnie nie lubię zasypywać ludzi pytaniami – zakończył.
- Pwf – prychnęła dziewczyna – a niby kto chce wstąpić do policji.
- Odział, który mam na oku specjalizuje się w zasadzkach na największych kryminalistów – odparł spokojnie już nie wiedząc po raz który siostra próbuj zastrzelić go tym argumentem – To kto się nimi zajmie po tym jak ich złapie nie jest już moim zmartwieniem o ile wylądują tam, gdzie ich miejsce.
Czyli na cmentarzu. Dokończył w myślach wiedząc, że w normalnych okolicznościach nawet przy karze śmierci tacy odsiadują zwykle jeszcze wiele lat, a nawet prędzej umierają ze starości w wygodnych celach niż za sprawą egzekucji.
- Sayu daj bratu spokój. Jeśli dziewczyna wprowadziła się do naszego sąsiedztwa to jeszcze nie raz z nią pogadasz.
Dziewczynka pokiwała głową ale po jej naburmuszonej minie Light był prawie pewien, że ta będzie starała się do nich dołączyć lub podsłuchać pod drzwiami.

Zgodnie z przepuszczeniami Lighta ledwie Namida niosąc ze sobą kilka książek i tajemnicze pudełko zastukała do drzwi jego siostra była już przy nich by jej otworzyć. Light nawet nie próbował jej przeszkodzić. Po latach doświadczeń stwierdził, że najlepiej będzie jeśli pozwoli siostrze choć odrobinę mieszać się w jego sprawy. W ten sposób mógł liczyć na to, że wcześniej się znudzi i potem nie będzie mu przeszkadzała.
- Cześć – przewiała się wesoło – Słyszałam, że będziesz chodzić do tej samej klasy co Light.
- Owszem – potwierdziła Namida zdejmując szalik oplatający jej twarz – Light chyba powiedział, że przez ten tydzień będziemy spotykać się by pracować nad projektem.
- Tak mówił coś ale on często bierze sobie dodatkowe zajęcia. Zupełnie nie rozumiem czemu. Przecież przez to ma mniej czasu dla siebie – stwierdziła Sayu.
- Chyba mniej czasu na pomaganie ci w lekcjach – odgryzł się Light dając do zrozumienia, że tym razem nie będzie miała więcej czasu na plotki z jego znajomymi - Mama jest w sklepie. Mam nadzieję, że jak wróci powiesz jej żeby nam nie przeszkadzała.
- Dobra – zgodziła się gdy gestem zaprosił Namidę do wejścia po schodach.

Ryuk obserwował dwójkę nastolatków kiedy ci zaczęli układać wokół siebie najpotrzebniejsze książki. Oprócz nich w pomieszczeniu była jeszcze jedna istota, którą za wszelką cenę starał się ignorować. Nie było to jednak łatwe. Obok niego bezgłośnie wznosił się inny Shinigami. Shinigami, który tak długo nie wracał do ich świata, że zakładano nawet jego śmierć. Oczywiście mógł komuś podarować notatnik ale były też inne bardziej dziwaczne plotki. Owszem nic nie stało na przeszkodzie by teraz do niego zagadał i wypytał o co trzeba ale zdradziłby Light'owi, że dziewczyna też prawdopodobnie ma notatnik. Jednak jego wytrzymałość osiągnęła punkt krytyczny, gdy po dwóch i pół godzinie robienia odpowiednich notatek stwierdzili, że zrobią sobie krótką przerwę i coś przekąszą. Wtedy Namida oświadczyła, że przyniosła ze sobą zrobiony własnoręcznie jabłecznik. Ryuk nigdy wcześniej nie słyszał tej nazwy ale skoro miało „jabłko” w nazwie musiało być przepyszne. Ledwie dziewczyna otworzyła przyniesione ze sobą pudełko i zdjęła ochronne sreberko do jego nozdrzy wdarł się najcudowniejszy zapach jakikolwiek, kiedykolwiek czuł.
- Light ja tego chce – krzyknął wyciągają ręce w stronę upragnionej przekąski.
Light instynktownie chciał go powstrzymać ale ten tylko przez niego przeniknął. Kiedy ręce boga śmierci wyciągnęły się w stronę jabłecznika zrozumiał, że ma tylko jedno wyjście. Symulując potknięcie wpadł na Namidę popychając ją na łóżko. Usłyszał jak Ryuuk wydaje z siebie żałosny dźwięk, gdy ciasto zostało zniszczone przez ich ciała zderzające się ze sobą. Instynktownie się pochylił i to był chyba największy błąd jaki popełnił. 
............................................................................................................................
Ok. Tak więc to pierwszy post na tym blogu. Szczerze to nie wiem czy będę regularnie coś tu wrzucać ale zawsze można spróbować.  Rozdział może wydawać się nieco chaotyczny ale postanowiłam nie pisać po raz drugi tego jakie były początki Lighta z DN oraz chcę przez jakiś czas utrzymać otoczkę tajemnicy wokół głównej bohaterki.

1 komentarz:

  1. Oj i ci się udało dziewczyno, ten rozdział był świetny, a ta końcówka mistrzowska, no i pytanie ci dalej:)
    Głowna bohaterka wydaje się fajną postacią, a ja się zastanawiam nad jej shiginami, podejrzewam, że coś z Ryukiem się nie lubią😈
    Czekam na kolejny post i zapraszam do siebie:3

    https://nedianieznaneobliczeprzyjazni.blogspot.com/2020/12/rozdzia-1-nadchodzi-rodzenstwo-bilisch.html?m=1

    OdpowiedzUsuń